Wiech. Bitwa w tramwaju, czyli opowiadania warszawskie

Wiech. Bitwa w tramwaju, czyli opowiadania warszawskie

Seria:Wiech
Dostępność:w magazynie 3 egz.
Czas realizacji:48 h
ISBN:978-83-7998-084-0
EAN:9788379980840
Kod tytułu:51682
Szerokość:125 mm
Wysokość:195 mm
26,00 zł
18,72 zł
Cena netto: 17,83 zł
(5% VAT)
Ilość stron 276
Miejsce wydania Kraków
Oprawa miękka
Rok wydania 2016
Typ Książka
PKWiU 58.11.1
Język polski
Sardynki tańsze

Pan Stanisław Pietruszka, przysięgły kawaler w wieku lat czterdziestu sześciu, zaczął nagle odczuwać ciężar samotności. Zwierzył się więc z tą troską znajomemu swemu, panu Alojzemu Biskupskiemu, człowiekowi, który z niejednego pieca chleb jadł.
Pan Biskupski pomyślał chwilę i rzekł:
– Rzeczywiście poniekąd mężczyzna żonaty swoją wygodę ma, co pod względem wiktu, przepierki i jak to mówią, świadomego obrządku.
A taki kawaler lata jak kot z pęcherzem po mieście, ni tu dom, ni tu chałupa. Obszarpany, guzika nie ma mu kto przyszyć. W mieszkaniu także samo brudy choleryczne.
– I samotność... pyska nie masz pan do kogo otworzyć! – dodał ze łzą w oku wzruszony swoją dolą pan Pietruszka.
– Faktycznie, ale z drugiej znowuż strony przyjemnie jest wrócić do domu o trzeciej rano schlany, zbradziażony i mordobicia od ślubnej małżonki nie otrzymać.
– Nie każden mężczyzna pozwoli ukochanej kobiecie po głowie się lać!
– No tak, ale na sztorcowanie nie ma rady. Każda żona swoją przemowę ma i musisz pan słuchać. Chyba tak zrobić jak ten szewc z Targówka, co przed wojną małżonkie jaśkiem udusił za to, że mu pierwszy sen przerwała, kiedy zmęczony do domu przyszedł. Ona na Bródnie spoczywa, a jego Ruskie na Syber wywieźli.
– W taki sposób widzę, że małżeński stan nie dla mnie.
– Już lepszy pies. Jego prawo człowieka najwierniejszem przyjacielem być. Bywają psy cwańsze od ludzi. Taki domu przypilnuje, służy i przez laskie skacze. Czy goście przyjdą, czy na spacer z niem pan wyjdziesz, wszędzie zaszczyt masz.
– Tylko że drań wlizie pod łóżko i szczeka!
– No i wściec się może. Czytałem w kurierze, że w Ameryce jeden pies sto dwadzieścia osób pogryzł. Powściekali się potem wszyscy, co do jednego.
– Już kot pewniejszy.
– Wiadomo. I ładne to cholera. Mordeczkie ma takie sympatyczne.
– Tylko oczy fałszywe.
– I po kątach paskudzi.
– Było zdarzenie, że kot księdza zagryzł za to, że chrapał.
– Trafiają się dranie między kotamy.
– Dla człowieka nerwowego najlepsza złota rybka.
– Faktycznie. Rybka nie szczeka. Kupujesz pan sobie okrągły słój, naliwasz wody, parę kamieni na dno, trochę rzęsy czyli też jaką roślinność. Wpuszcza się duże trzy złote rybki i godzinamy możesz pan obserwować.
– Cichutkie to, czystą wodą żyje i żadnego ekspensu nie sprawia.
– Ale drogie. Jedna sztuka w modnem japońskiem fasonie do setki może kosztować.
– Co pan mówisz? To sardynki tańsze.
– Cała puszka dwa, trzy złote.
– No to może każemy dać...
– Można!
Cała powyższa rozmowa toczyła się w barze na Kamionku. Panowie otrzymali wkrótce dużą puszkę portugalskich sardynek i odpowiednią ilość wódki. Bardzo byli zadowoleni ze sprawunku, ale się okazało, że ostatnia rybka była uszkodzona, wobec czego przewrócili bufet i połamali grającą szafę.
Sąd skazał ich za to na dwa tygodnie aresztu i 50 złotych zwrotu strat.
Pan Pietruszka po wysłuchaniu wyroku pocieszał się, że mogło być gorzej: bo małżeństwo jest aresztem, który trwa nieraz całe życie i kosztuje moc pieniędzy. Sardynki w każdym razie tańsze!


Inne tytuły z serii Wiech

Newsletter

Schowek


Brak tytułów w schowku.